Ampeg SuperJet SJ-12T

SPRZEDANE
Niedostępne
  • 6 miesięcy gwarancji
  • darmowa wysyłka
  • pełna satysfakcja

Opis

Elektryczna Dusza prezentuje znakomity wzmacniacz lampowy do gitary elektrycznej Ampeg SuperJet SJ-12T. 

To mało znany w Polsce sprzęt, który jak większość „niebasowych” dokonań Ampega, jest po prostu świetny i niedostatecznie doceniany. Jeśli szukacie maksymalnej prostoty, rockowego wygaru w nieco staroświeckim wydaniu i ponadprzeciętnej mobilności, zwróćcie uwagę na tego malca, który śmiało może stanąć w szranki zarówno z wydumanymi, produkowanymi współcześnie, wzmacniaczami butikowymi za miliony monet, jak również panteonem klasyków brzmienia vintage.  

 SuperJet jest niewielki (18 kg w maleńkiej niebieskiej obudowie), ale dysponuje sporą mocą (50W) pozwalającą zastosować go na każdej scenie. Wzmacniacz ma jedną gałkę głośności, którą można ustawić wszystko od czystej, funkowej barwy przez blues-rockowy crunch, po nasycony, dziki drive. Banalny, złożony też z jednej gałki (ciemnej-jaśniej)  equalizer pozwala w sposób najprostszy z możliwych dopasować brzmienie do charakteru gitary. To combo naprawdę nie chce żebyście kręcili potencjometrami przez pół dnia. Raczej obowiązuje tu zasada wszystkie gały w prawo i graj.

Podstawowe brzmienie wzmacniacza dopełniają dwa klasyczne i zawsze mile widziane w tego typu konstrukcjach efekty.  Wibracje lat 60 i 70, z odrobiną psychodelicznego, kosmicznego klimatu, przywołuje doskonałe tremolo oraz staroświecki, sprężynowy pogłos. Poza korzennym soundem rozkręconego wzmacniacza można więc śmiało eksplorować spokojniejsze muzyczne rejony stosując mokre, bardziej przestrzenne barwy.  Jak widać wzmacniacz utrzymany jest nieco w duchu fenderowskim i filozofią przypomina np. Deluxe Reveba, dla którego doskonałą (choć sporo tańszą!) alternatywę może on stanowić. To znakomity piec dla osób, które poszukują archaicznej prostoty i szczerości brzmienia bez nadmiaru środków technicznych. Włączasz i grasz, najlepiej jakiś kawałek The Rolling Stones, ale w zasadzie cała gitarowa klasyka jest na wyciągnięcie  ręki. 

Wzmacniacz z połowy lat 90, wyprodukowany w USA. Pod względem technicznym utrzymany w doskonałym stanie, wizualnie również wszystko ok, ma jednak trochę przebarwień na obudowie i nieco popękaną rączkę. Ogólnie rzecz biorąc wygląda tak jak wzmacniacz tego typu wyglądać powinien. Prezencja vintage, brzmienie vintage – wszystko się zgadza. 

Zdecydowanie polecam! 

Gitarki wystąpiły jako dekoracja.

Back to top