Brunetti Pleximan 50W Head

Sprzedane
Niedostępne
  • 6 miesięcy gwarancji
  • darmowa wysyłka
  • pełna satysfakcja

Elektryczna Dusza prezentuje butikowy head lampowy Brunetti Pleximan. Jak nazwa wskazuje jest to konstrukcja nawiązująca do dziedzictwa Marshalli z rodziny Plexi. Te, choć mają status kultowych, coraz trudniej znajdują zastosowanie w arsenale współczesnego gitarzysty ze względu na absurdalne gabaryty, nadmiar mocy, bardzo ograniczoną funkcjonalność i oczywiście zabójczą cenę oryginałów. Plexi odchodzi więc do prywatnych muzeów kolekcjonerów, stając się meblem do salonu, ale producenci od lat prześcigają się w próbach odtwarzania „tego brzmienia” w bardziej mobilnych i unowocześnionych formatach. Brunetti Pleximan jest jedną z najbardziej udanych (ja nic lepszego w tym klimacie nie spotkałem) tego typu konstrukcji.

Po pierwsze ten wzmacniacz znakomicie oddaje charakter swojego pierwowzoru. Podstawowe brzmienie tego heada, czyli brytyjski crunch to najwyższych lotów sound w typie Marshalla, którego nie osiągnie żadna kostka (i niejeden współczesny MarshallxD). Oprócz tego dostajemy jednak wiele ciekawych funkcji i możliwości, które wychodzą naprzeciw oczekiwaniom gitarzystów, którzy nie chcą każdego dnia walczyć z wadami purystycznych Marshalli.

Brunetti ma wszystko, co przydaje się tak w studio i na scenie. Wzmacniacz oferuje kilka przełączników zmieniających jego charakterystykę,  dostępną z footswitcha wbudowaną dopałkę w trybie Extra (podbcie gainu), również dostępny z footswitcha tryb solo (podbicie głośności), znakomitej klasy oddzielny czysty kanał, a także redukcję mocy (z 50W do 5W) i pętlę efektów. O tym wszystkim możecie zapomnieć w ważącej pół tony oryginalnej Plexi, która nie ma przecież nawet gałki master volume.

Brunetti waży mniej niż 10 kg i jest naprawdę maleńkim, bardzo łatwym w transportowaniu headem. Mimo to ma potężną moc i listę funkcjonalności zdumiewającą w kontekście takich gabarytów.

Wzmacniacz jest używany, ale zachowany w znakomitym stanie. Ma drobne ślady użytkowania, ale to nic strasznego. Technicznie w najlepszym porządku. Wszystko działa jak trzeba. Nowy egzemplarz kosztuje prawie 8 tys. zł. Zdecydowanie warto się zainteresować. To wyjątkowy sprzęt, który w znakomity sposób rozwija idee starych Marshalli i dostosowuje je do współczesnych czasów.

 

 

 

 

Back to top