Chcesz kupić lub przetestować? Napisz lub zadzwoń!

Fender Vibro Champ 1974

SPRZEDANE
Niedostępne
  • 6 miesięcy gwarancji
  • darmowa wysyłka
  • pełna satysfakcja

Zachęcam do zakupu  wzmacniacza lampowego  Fender Vibro-Champ. Jest to stary, oryginalny silverface wyprodukowany w roku 1974.

Z racji swojego wieku i przynależności do poprzedniej epoki technicznej wzmacniacz posiada wiele będących dzisiaj rarytasem cech. Jest to czysta lampowa konstrukcja wykonana ręcznie technologią point-to-point. Nie znajdziemy w środku płytki drukowanej, zamiast tego ujrzymy pajęczynę polutowanych ze sobą kolorowych cukierków. Niektórzy krytykują nadmierne przywiązanie lampowych purystów do tego rozwiązania, ale moim zdaniem to dobrze, kiedy wzmacniacz nie wygląda w środku jak PlayStation. Współczesne lampiaki wykonywane w tej technologii kosztują zwykle kupę szmalu, więc z pewnością posiadanie czegoś tak starego, kultowego i zrobionego w ten sposób może być przyjemnością.

Vibro-Champ to układ Champa Silverface wyposażony dodatkowo w fantastyczne, lampowe tremolo. Piecyk jest bardzo cichy i ma niezwykle czystą charakterystykę. W odróżnieniu od wielu wzmacniaczy o podobnej mocy (5W), które są po prostu i tak o wiele za głośne do domu ten sprzęt

Idealnie sprawdzi się jako sprzęt treningowy lub podróżny. Jak to Fender lubi się on także z kostkami, więc może stanowić świetną bazę dla małego, domowego pedalboardu.

Piecyk ma charakterystyczny dla Fendera z tamtych lat design i bardzo niewielkie rozmiary oraz wagę. Wygląda absolutnie stylowo i  jest poręcznym , niezwykle urokliwym gadżetem. Podobnie jak inne Champy także i ten znakomicie sprawdzi się w studiu nagrań. Dobrze ustawione mikrofony potrafią wyciągnąć z tego małego pudełeczka bardzo przekonujące czyste barwy o staroświeckiej charakterystyce. Combo ma zamontowany głośnik Jensena z magnesem alnico, który podkreśla subtelną charakterystykę tego wzmacniacza oraz świetnie się nagrywa.

Wzmacniacz ma 43 lata. Jak na swój wiek zachowany jest w znakomitym stanie. Znajdą się oczywiście naturalne ślady użytkowania i upływu czasu, ale tylko nadają one mu vintagowego sznytu. Nie jest szczególnie zniszczony, po prostu widać, że swoje lata ma. Technicznie wszystko z nim w jak najlepszym porządku, musiał być przez lata profesjonalnie serwisowany oraz darzony szacunkiem, bo wszystko działa w nim jak w zegarku.

Sprzęt oczywiście made in USA, ale w wersji z fabrycznym europejskim zasileniem, czyli gotowy do użycia w naszym kraju bez dodatkowych akcesoriów. Wzmacniacz ma zamontowany na stałe kabel pasujący do każdego polskiego gniazdka. O europejskiej wersji zasilania informowała zasłaniająca napis 120V naklejka na tylnym panelu, została po niej po latach tylko resztka kleju.

Back to top